W dniu 13tego lipca, roku pańskiego 2024, w mieście królów i dawnej stolicy naszej wspaniałej Rzeczpospolitej, Krakowie... Chociaż nie do końca bo właściwie to było w Nowej Hucie, która jak wiadomo przez długi czas była osobnym miastem, perłą PRL-owskiej architektury a do teraz świetnym skansenem tamtych dni. Tak czy inaczej, tego dnia w klubie kwadrat odbyła się prawdziwa uczta dla fanów klasycznego ciężkiego brzmienia. Stąd nie dziwota, że zebrała się cała śmietanka towarzystwa metalowego z Krakowa i dość odległych okolic.
Na pierwszy ogień poszedł nasz rodzimy Dragon. Legenda sceny thrash metalowej w Polsce. Od lat 80tych wraz z takimi tuzami jak KAT, Destroyers czy Wilczy Pająk pokazywali jak się u nas łoi nie odstając od zagranicznych kolegów. Po wielu perturbacjach i zmianach personalnych, zespół dzisiaj wygląda i brzmi fenomenalnie. Co tylko potwierdza fakt, że cały koncert, gitarzysta i założyciel zespołu Jarosław Gronowski, zagrał z dwoma niesprawnymi palcami lewej ręki. Co dla większości gitarzystów byłoby wystarczającym powodem by występ odwołać. Jednak nie w tym przypadku.
Zaczęli od utworu Unde Malum I z najnowszej płyty (Unde Malum,2023), według mnie był to świetny wybór na rozgrzanie publiczności.
Drugi z krótkiej acz zacnej setlisty był Beliar, świetny bujacz z pierwszego longplaya zespołu Horda Goga. Pod sceną rozpętało się piekło, oczywiście w pozytywnym jak na światek metalowy znaczeniu.
Trzecim utworem było Nie zginaj kolan z płyty Arcydzieło zagłady. Zespół zaangażował publiczność do śpiewania refrenu, co wyszło zajebiście.
Po dwóch starszych utworach Dragon powrócił do swojego najnowszego dzieła z utworem Nie zabijaj ze strachu.
Przedostatnim utworem był cover zespołu KAT a zarazem hołd dla Romana Kostrzewskiego - Wyrocznia, co wywołało ekstazę wśród miłośników tegoż zespołu. Warto też nadmienić, że na gitarze basowej gra Krzysztof Oset, który z Romanem nagrał albumy Bastard, Ballady, Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach, Szydercze Zwierciadło oraz Error (jako Alkatraz). To nie wszystkie powiązania Dragonem z zespołem KAT. W latach (2019-2020) na perkusji zasiadał Ireneusz Loth.
Ostatnim utworem a zaraz najbardziej domaganym się przez metalową brać był Armageddon podobnie jak Beliar pochodzący z początków zespołu i będący ich największym klasykiem.
Drugą gwiazdą wieczoru była polsko-brazylijsko-amerykańska supergrupa Dieth, grająca energetyczną mieszaninę thrashu z death metalem. Mimo zaledwie jednego długogrającego krążka na koncie, mają świetny repertuar z utworami zapadającymi w pamięć, do potupania nóżką i pośpiewania. Nic dziwnego, tworzą tą grupę niezwykle utalentowani i doświadczeni muzycy udzielający się wcześniej w takich projektach jak Megadeath, Entombed AD czy Decapitated. Nie mogło być inaczej, sukces murowany a dla nas słuchaczy, niezwykle pozytywne doznania słuchowe.
Dieth uraczyli nas następującym repertuarem:
1.To Hell and Back
2.Don't Get Mad...Get Even!
3.Wicked Disdain
4.Free Us All
5.Heavy Is the Crown
6.Walk with Me Forever
7.Dead Inside
8.The Mark of Cain
9. In the Hall of the Hanging Serpents (https://www.youtube.com/watch?v=yI_pt763RYA)
Gwóźdź programu, na którego wszyscy czekali i to dosłownie ponieważ zespół zaliczył ponad półgodzinną obsuwę - KK's Priest, na który składają się dawni muzycy Judas Priest w tym niesamowity K.K Downing, Les Binks oraz Tim "Ripper" Owens. Ponad połowę setlisty (bo aż 8 na 14 utworów) stanowiły covery Judas Priest w tym takie klasyki jak Nightcrawler czy Breaking The Law. Nie żebym narzekał bo bawiłem się wyśmienicie ale zespól nagrał już dwie płytki, fajnie by było posłuchać ich repertuaru plus dwóch może trzech klasyków Judasów na dodatek.
Poniżej setlista poglądowa:
1.Hellfire Thunderbolt
2.Strike of the Viper
3.One More Shot at Glory
4.The Ripper
(Judas Priest cover)
5.Reap the Whirlwind
6.Night Crawler
(Judas Priest cover)
7.Sermons of the Sinner
8.Burn in Hell
(Judas Priest cover)
9.Beyond the Realms of Death
(Judas Priest cover)
10.Hell Patrol
(Judas Priest cover)
11.The Green Manalishi (With the Two Prong Crown)
(Fleetwood Mac cover)
12.Breaking the Law
(Judas Priest cover)
13.Victim of Changes
(Judas Priest cover)
Encore:
14.Raise Your Fists
Przemyślenia pokoncertowe:
Wszystkie zespoły przedstawiły się świetnie. Czuć było światowy poziom kapel jakie się tego wieczoru zaprezentowały. Mi najbardziej podobał się nasz Dragon. Na drugim miejscu KK's Priest (przez moją miłość do judasów i brzmienia a'la Painkiller) i na ostatnim miejscu Dieth, mimo że bawiłem się wyśmienicie nie porwał mnie jak reszta.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz