Blog poświęcony ogólnopojętej sztuce (w szczególności muzyce heavy metalowej) a także filozofii oraz moich przemyśleń.
poniedziałek, 22 lipca 2024
Prehistoric War Cult - Barbaric Metal
Panie i Panowie oto Prehistoric War Cult - Barbaric Metal. Jak sama nazwa wskazuje jest barbarzyńsko, jest brutalnie, jest ostro. Od samego początku wita nas intro przypominające rogi wojenne, następnie mamy dziewięć szybkich i bestialskich utworów. Przy słuchaniu tego albumu można się poczuć niczym rzymski żołdak w lesie Teutoburskim, totalna masakra. Nasi zachodni sąsiedzi postarali się wydając ten krążek. Jest wszystko co można lubić w ekstremalnych odmianach muzyki metalowej. A co oni dokładnie grają? Coś pomiędzy black a death metalem, jak sami się określają jest to brutalny wojenny metal, myślę że ta definicja najlepiej oddaje charakter tej muzyki. Na razie chłopaki do końca września koncertują po Germanii, nie mogę się doczekać aż ogłoszą gig w naszym kraju. To będzie istne piekło.
Link:
https://prehistoricwarcult.bandcamp.com/album/barbaric-metal
piątek, 19 lipca 2024
Eye Eater - Alienate
Debiutancka płyta Eye Eater, death metalowców rodem z Nowej Zelandii. Szczerze mówiąc to pierwszy raz słucham zespołu pochodzącego z tego dość niewielkiego i dalekiego kraju. Niewiele wiadomo o samym zespole, nie wiemy kto nagrał ten świetny album. Nazwa zespołu prawdopodobnie nawiązuje do postaci z historii maorysów Kareopa Te Rau
Album otwiera numer tytułowy powolny i mroczny Alienate. Następny jest z początku dość tajemniczy i ciężki kawałek Glyphs. Trzeci w kolejności jest Other Planets, czuć od niego kosmiczną pustkę i zimno by następnie nas ostrzelał działami kosmicznej armady za pomocą soczystego riffu i szybkiej sekcji rytmicznej. Istne gwiezdne wojny w jednym utworze. Po trzech prawie sześciominutowych utworach następuję króciutkie Teachings of the Insentient które nas zalewa niespieszną muzyką przypominającą bardziej doom metalowe klimaty. Piąty utwór To Wish Death Upon Us All rezygnuje z początku z progresywnej i doomowej otoczki na rzecz brutalności, zalewa nas szybkim graniem i ostrym darciem japy wokalisty. Niczym wiadro lodowatej wody po czterech powolnych lecz bynajmniej usypiających kawałkach. Zmieniające się tempo piosenki świetnie tutaj działa. Następna piosenka Failure Artefacts znów spowalnia aby następnie nas rozjechać emocjonalnie i muzycznie siódmym utworem na płycie Everything you fear and hope for. Ostatnim, łączącym wszystko w całość i stanowiącym klamrę kompozycyjną utworem jest Silence of the forgotten idący w stronę depresyjnego black metalu.
Moja ocena 7,5/10
Eye Eater gra coś innego w tym gatunku niż reszta, widać ambicje i umiejętności zespołu, chętnie bym się przeszedł na koncert jeżeli kiedykolwiek zawitają do naszego kraju. Będę bacznie obserwował ich poczynania w przyszłości.
Link:
https://eyeeater.bandcamp.com/album/alienate
KK's Priest, Dieth, Dragon
W dniu 13tego lipca, roku pańskiego 2024, w mieście królów i dawnej stolicy naszej wspaniałej Rzeczpospolitej, Krakowie... Chociaż nie do końca bo właściwie to było w Nowej Hucie, która jak wiadomo przez długi czas była osobnym miastem, perłą PRL-owskiej architektury a do teraz świetnym skansenem tamtych dni. Tak czy inaczej, tego dnia w klubie kwadrat odbyła się prawdziwa uczta dla fanów klasycznego ciężkiego brzmienia. Stąd nie dziwota, że zebrała się cała śmietanka towarzystwa metalowego z Krakowa i dość odległych okolic.
Na pierwszy ogień poszedł nasz rodzimy Dragon. Legenda sceny thrash metalowej w Polsce. Od lat 80tych wraz z takimi tuzami jak KAT, Destroyers czy Wilczy Pająk pokazywali jak się u nas łoi nie odstając od zagranicznych kolegów. Po wielu perturbacjach i zmianach personalnych, zespół dzisiaj wygląda i brzmi fenomenalnie. Co tylko potwierdza fakt, że cały koncert, gitarzysta i założyciel zespołu Jarosław Gronowski, zagrał z dwoma niesprawnymi palcami lewej ręki. Co dla większości gitarzystów byłoby wystarczającym powodem by występ odwołać. Jednak nie w tym przypadku.
Zaczęli od utworu Unde Malum I z najnowszej płyty (Unde Malum,2023), według mnie był to świetny wybór na rozgrzanie publiczności.
Drugi z krótkiej acz zacnej setlisty był Beliar, świetny bujacz z pierwszego longplaya zespołu Horda Goga. Pod sceną rozpętało się piekło, oczywiście w pozytywnym jak na światek metalowy znaczeniu.
Trzecim utworem było Nie zginaj kolan z płyty Arcydzieło zagłady. Zespół zaangażował publiczność do śpiewania refrenu, co wyszło zajebiście.
Po dwóch starszych utworach Dragon powrócił do swojego najnowszego dzieła z utworem Nie zabijaj ze strachu.
Przedostatnim utworem był cover zespołu KAT a zarazem hołd dla Romana Kostrzewskiego - Wyrocznia, co wywołało ekstazę wśród miłośników tegoż zespołu. Warto też nadmienić, że na gitarze basowej gra Krzysztof Oset, który z Romanem nagrał albumy Bastard, Ballady, Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach, Szydercze Zwierciadło oraz Error (jako Alkatraz). To nie wszystkie powiązania Dragonem z zespołem KAT. W latach (2019-2020) na perkusji zasiadał Ireneusz Loth.
Ostatnim utworem a zaraz najbardziej domaganym się przez metalową brać był Armageddon podobnie jak Beliar pochodzący z początków zespołu i będący ich największym klasykiem.
Drugą gwiazdą wieczoru była polsko-brazylijsko-amerykańska supergrupa Dieth, grająca energetyczną mieszaninę thrashu z death metalem. Mimo zaledwie jednego długogrającego krążka na koncie, mają świetny repertuar z utworami zapadającymi w pamięć, do potupania nóżką i pośpiewania. Nic dziwnego, tworzą tą grupę niezwykle utalentowani i doświadczeni muzycy udzielający się wcześniej w takich projektach jak Megadeath, Entombed AD czy Decapitated. Nie mogło być inaczej, sukces murowany a dla nas słuchaczy, niezwykle pozytywne doznania słuchowe.
Dieth uraczyli nas następującym repertuarem:
1.To Hell and Back
2.Don't Get Mad...Get Even!
3.Wicked Disdain
4.Free Us All
5.Heavy Is the Crown
6.Walk with Me Forever
7.Dead Inside
8.The Mark of Cain
9. In the Hall of the Hanging Serpents (https://www.youtube.com/watch?v=yI_pt763RYA)
Gwóźdź programu, na którego wszyscy czekali i to dosłownie ponieważ zespół zaliczył ponad półgodzinną obsuwę - KK's Priest, na który składają się dawni muzycy Judas Priest w tym niesamowity K.K Downing, Les Binks oraz Tim "Ripper" Owens. Ponad połowę setlisty (bo aż 8 na 14 utworów) stanowiły covery Judas Priest w tym takie klasyki jak Nightcrawler czy Breaking The Law. Nie żebym narzekał bo bawiłem się wyśmienicie ale zespól nagrał już dwie płytki, fajnie by było posłuchać ich repertuaru plus dwóch może trzech klasyków Judasów na dodatek.
Poniżej setlista poglądowa:
1.Hellfire Thunderbolt
2.Strike of the Viper
3.One More Shot at Glory
4.The Ripper
(Judas Priest cover)
5.Reap the Whirlwind
6.Night Crawler
(Judas Priest cover)
7.Sermons of the Sinner
8.Burn in Hell
(Judas Priest cover)
9.Beyond the Realms of Death
(Judas Priest cover)
10.Hell Patrol
(Judas Priest cover)
11.The Green Manalishi (With the Two Prong Crown)
(Fleetwood Mac cover)
12.Breaking the Law
(Judas Priest cover)
13.Victim of Changes
(Judas Priest cover)
Encore:
14.Raise Your Fists
Przemyślenia pokoncertowe:
Wszystkie zespoły przedstawiły się świetnie. Czuć było światowy poziom kapel jakie się tego wieczoru zaprezentowały. Mi najbardziej podobał się nasz Dragon. Na drugim miejscu KK's Priest (przez moją miłość do judasów i brzmienia a'la Painkiller) i na ostatnim miejscu Dieth, mimo że bawiłem się wyśmienicie nie porwał mnie jak reszta.
Gevurah, Vortex of end, Devilpriest
W dniu 18.07.2024 w krakowskim hype parku wystąpiły trzy zacne zespoły. A tutaj ja w oczekiwaniu na nie.
Pierwszym którym się pojawił był gliwicki Devilpriest. Zdjęcie poglądowe poniżej.
Chłopaki grają kawał porządnego metalu, techniczne bardzo dobrego. Było mrocznie, było brutalnie, jednym słowem było zajebiście. Rozgrzali publiczność do piekielnej czerwoności, mimo trudnego zadania jakie jest granie jako pierwszy support. Arsenał muzyczny jaki zespół przedstawił wyglądał następująco:
- Play Video
- Play Video
- Play Video
- Play Video
- (Unknown)(new song? "O Belial")
- Play Video
Po chwilę przerwy i przygotowań, pojawili się Vortex of end. Z kraju który ostatnio stoi świetnym black metalem (chociażby genialny Seth) czyli Francji. Jako że pochodzenie zobowiązuje, pokazali kawał świetnego grania w tym klimacie. Nastroju dodawały dwie ustawione koło perkusji świece oraz nastrojowe sample. Zespół ma świetny kontakt z publicznością, ich kawałki bez wątpienia wzbudzają emocje, czuć było światowy poziom mimo około 50 osób na sali. Repertuar jaki nam zaserwowali prezentował się tak:
Gwiazdą wieczoru był kanadyjski (acz frankofoński) duet Gevurah. Zatrudniający dwóch muzyków sesyjnych. Świetną panią basistkę (chyba pierwszy raz w życiu widziałem kobietę na basie) oraz perkusistę. W tym wypadku trudno mówić o zwykłym koncercie. Było to mistyczne przeżycie przypominające swego rodzaju muzyczną mszę, angażujące prawie wszystkie zmysły. Były dwa siedmioramienne świeczniki, nie bez powodu takie gdyż zespół już samą nazwą (jak i całą swoją stylistyką) nawiązuje do tradycji żydowskiej,kabalistycznej. Oprócz tego, były przyjemne i robiące nastrój kadzidełka (wiało sandałem) a także fantastyczne sample. Było to niesamowite doświadczenie, do teraz trudno mi to objąć słowami. Mam nadzieję że z czasem Gevurah stanie się headlinerem największych metalowych imprez, zasługują na to.
Setlista:
Divine Ignition
Blood-Soaked Katabasis
Towards the Shifting Sands
Mark of Lucifer
Memento, homo...
Dies Irae - Lacrimosa
Przemyślenia pokoncertowe:
Roman Kostrzewski wraz z oryginalnym KATem śpiewał w utworze Metal i piekło tak -
"Metal, prawda to metal, metal, prawda to metal,
I piekło, piekło,
Piekło, piekło
I metal, prawda to metal, metal, prawda to metal
Czarny jak noc."
Na tym wydarzeniu było to czuć, w black metalu czuć prawdę, realne uczucia, może nie do końca przyjemne a jakże potrzebne i naturalne które trzeba wyrazić.
Bibliografia:
https://www.tekstowo.pl/piosenka,kat,metal_i_pieklo.html
Lista utworów dzięki: https://www.setlist.fm/
Welcome to hell!!
Blog zwolenników tak zwanych szarpidrutów, satanistów, ćpunów, muzyki której twoja stara by nie polecała. Po co czegoś takiego słuchać? Nie można jak normalny człowiek Zenka posłuchać?
Co się pojawi na blogu? Wszystko co związane z moimi zainteresowaniami.
- recenzje płyt, koncertów, filmów, książek (jak wstęp wskazuje głównie będzie to blog muzyczny)
- wiersze własnego autorstwa
- luźne przemyślenia na tematy społeczne, polityczne, historyczne, filozoficzne.
-fragmenty opowiadań














