niedziela, 18 sierpnia 2024

NIECH CISZA MILCZY X

 Wczoraj pokonałem ponad 100 km na Śląsk, na dziesiątą edycję festiwalu metalowego Niech Cisza Milczy w Pyskowicach nad jeziorem Dzierżno Małe. Było na czym zawiesić oko jeżeli chodzi o krajobraz.




Od parkingu do miejsca wydarzenia był mały spacerek przez las. Na szczęście były znaki :D


Zespołem który miał zaszczyt rozpocząć ten zacny festiwal był Vastness.




Vastness przyjechało z bardzo daleka czyli okolicznych Gliwic. Grająca death metal z elementami thrash banda rozpaliła nas do czerwoności, mimo iż już było gorąco, cytując słowa wokalisty na temat pogody "Lampa jak chuj"
Zagrali kilka skocznych kawałków jak na ten gatunek muzyki wypadało. 



Kolejni na scenie ukazali się Asperatus, z miasta królów polskich, Krakowa. Zespół działa od 2011 roku i dotychczas wydali dwa krążki Sanctified State of Decay oraz Warped Reality. Przedstawili solidne i ostre granie z zakresie technicznego death metalu. Coś do potupania nóżką i potrząsania głową. Na koncercie bawiłem się świetnie. Widać na scenie już ich niemałe doświadczenie. 



Trzecim zespołem była Semprah grająca melodyjny death metal z Bielska-Białej. Bardzo mnie zaskoczył ten zespół, którego dotychczas nie znałem. Niesamowita energia na scenie, fajny kontakt z publicznością, niebanalne teksty i w języku polskim jak i po angielsku. W szczególności byłem pod wrażeniem Asi, wokalistki zespołu, świetny growl.



Kolejną gwiazdą był duński a właściwie polsko-duński Hellmaze. Zapowiedź brzmiała tak iż ma zagrać pierwszy gość z zagranicy, jakież było zdziwienie gdy wokalista zaczął do nas mówić piękna, czystą polszczyzną.
Hellmaze istnieje od sześciu lat, w swoim składzie ma dwóch Polaków oraz dwóch Duńczyków. Dotychczas wydali jedną EP-kę. Grają thrash metal i groove. Porządne, melodyjne riffy, chwytające tekstu które można pośpiewać z zespołem, mają wszystko by zrobić dużą karierę. Piosenkami które mi najbardziej zapadły w pamięć były King of suffering oraz moshpit bukkake.



Następnym zespołem na tej pięknej leśnej scenie był Beerhead. Jeżeli miałbym ich jakoś określić było to połączenie humoru Nocnego Kochanka z muzyką Motorhead i dużą ilością piwa. Testy były humorystyczne, muzyka zajebista, wokalista nawet potrafił imitować styl Lemmy'ego, latały dmuchańce w kształcie piwa i instrumentów muzycznych. Cóż więcej rzec. Bawiłem się wyśmienicie. Idealne rozluźnienie po death metalowym wpierdolu i występach które nas czekały. W sam raz do obiedniej kiełbaski z grilla. 









Jako pierwsza miała się pojawić Vendetta FM lecz przez trudności ze sprzętem zmieniła się kolejność zespołów i nastąpiła Zgroza.
Oj ludzie, co tutaj się działo... Melodyjny black metal to coś co kocham najbardziej a jeszcze w takiej oprawie. Stałem nieopodal miotaczy płomieni co sprawiło że poczułem się jak w piekle lub jak baranina na ruszcie u Pana turasa.
Muzyka, teksty, występ, oprawa to wszystko złożyło się na niesamowite doznania audiowizualne, doznałem katharsis. 
Uczucia beznadziei, smutku, bezradności, wkurwienia to wszystko było tutaj. Dziękuję Zgrozo za to.




Po Zgrozie przyszedł czas na Hiszpanów z Vendetty Fucking Metal. Co do tekstów się nie wypowiem bo duża część z nich jest po hiszpańsku którego nie znam. Jednak to co zrobili z publicznością, jak wokalista śpiewał będąc w pogo. Niezapomniane. Istny Hardcore. 



Po Hiszpanach czas na coś nam o wiele bliższego. Starzy wyjadacze, klasyczne death metalowe granie wprost od naszych sąsiadów Czechów. Zespół Hypnos. Przyznam szczerze że nie znałem ich wczesnej i wielce żałuję. Bawiłem się świetnie, energia podobna jak na zespole Vader. Ci co nie znali dobrze historię zespołu, dostali zadanie domowe od zespołu, wejść na YouTube i się zapoznać, melduje że dziś wykonałem. To był pierwszy raz gdy tak dużo przyjemności czerpałem z pracy domowej. 







Noc, strugi deszczu, pierwsze błyskawice. W takimi oto anturażu zagrała amerykańska legenda death metalu, zespół Master który w latach 80tych zaczynał swoją przygodę w tym gatunku. Czuć było światowy poziom tej kapeli. Przez pogodę i porę nie mogłem zostać do końca koncertu ale te kilka kawałków które słyszałem były fantastyczne i całkowicie spełniły moje oczekiwania względem tej kapeli. 


Moja ocena festiwalu, wliczając to krajobraz, poziom nagłośnienie, zespoły i nader uczciwą cenę czyli całe 0 zł.
666/10    \m/ 

środa, 7 sierpnia 2024

Kaczka dziennikarska, obłuda i hiperrzeczywistość

 Ostatnie wydarzenia w mediach pokazała, że Jean Baudrillard (1929- 2007, filozof postmodernista) miał rację co do tego o czym pisał ponad 20 lat temu. Żyjemy w hiperrzeczywistości gdzie informacja wyprzedza fakt. Kaczka dziennikarska stworzona przez Krzysztofa Stanowskiego, obnażyła symulakr współczesnego dziennikarza, dla którego prawda nie ma znaczenia. Celem dziennikarstwa w tradycyjnym pojęciu jest przekazywanie informacji, dążenie do prawdy, pokazywanie rzeczywistości taka jaka ona jest. Dla współczesnego dziennikarza to nie ma znaczenia ani to czy to co przekazuje dalej jest czymś co się wydarzyło realnie, czy jest fotomontażem bądź czymś wykreowanym przez komputer, sztuczną inteligencję.  Ważne jest aby to co pokazuje współczesny dziennikarz było często klikane, wyświetlane, monetyzowane. Liczy się czysty zysk. Oprócz niego jeszcze się liczy to czy dana informacja zgadza się z daną linią partyjną. Moralność, rzetelność, uczciwość ? Co to takiego proszę czytelnika? Żyjemy w postczasach, to wszystko umarło wraz z innymi wyższymi ideami. A co to oznacza dla nas, zwykłych szarych ludzi? Tylko tyle, że powinniśmy mieć się na baczność. Weryfikować źródła z których czerpiemy informację i nie ufać dziennikarzom, zwłaszcza tym z nazwiskami z pierwszych stron gazet, znanych twarzy z telewizji, internetu czy radia.

wtorek, 6 sierpnia 2024

Exumer + Hirax + Cerebral Invasion + Lark

 Dnia wczorajszego po raz kolejny zawitałem do Krakowa na ulicę Kamienną 12, do Hype Parku.
Tym razem miała się odbyć prawdziwa thrash metalowa uczta. Ubrałem podarte jeansy, glany i skórę byłem gotów na to co mnie spotka... chociaż nie do końca, o czym za sekundę.



Pierwszy na scenie ukazał się zespół Lark z Tarnowa. Według tego co możemy znaleźć na ich stronie internetowej oraz na fejsbuczku, jest to zespół heavy rockowy (cokolwiek to znaczy), który gra w tym składzie od 2019 roku. W minionym roku czyli 2023 nagrali swój debiutancki album pod tytułem Antarctica, który w sporej przesłuchaliśmy podczas koncertu. Czy było to dobre? Tak. Czy pasowało do koncertu na który przyjechałem z okolic srebrnego miasta? Jak pięść do nosa. Miałem spory dysonans poznawczy. Przyszedłem na ostre, metalowe łojenie aby zadał gwałtu na mych uszach. Lark niestety nie rozpalił mnie. Być może gdyby był w innej konfiguracji, inaczej bym się bawił, innych rzeczy oczekiwał. Być może. Zdaje mi się, że moje odczucia nie były odosobnione. Gdy pod koniec gigu wokalista Exumera, pytał nas jak się podobał każdy z zespołów, Lark dostawał najmniejsze oklaski. Dziwi mnie wybór organizatorów. Mało to thrash metalowych zespołów jest w samym krakowie? 


Po naszym rodzimym Larku, przyszedł czas na Cerebral Invasion. Zespół ten powstał w roku 2019, w Niemczech. Ma na koncie debiut z zeszłego roku pod wymownym tytułem "A story of death". Co dostaliśmy podczas występu? Prawdziwy death/thrash metalowy wpierdol. Dokładnie to czego oczekiwałem po zespole wspomagającym takie klasyki jak Hirax i Exumer. Było ostro, było gorąco, było zajebiście. Mocnym atutem zespołu jest jego wokalista Mahmood, potężny growl, bardzo fajny kontakt z publicznością i świetne teksty. Najbardziej zapadła mi w pamięć piosenka Brainwashed into fucking madness trafiająca idealnie w to co się teraz dzieje na świecie. 




Następnie wjechała pierwsza gwiazda tego wieczoru. Amerykański Hirax. Zacznę od niepopularnej opinii. Jebać Metallice! Oba zespoły zaczynały w roku 1981. Hirax wtedy jako LA Kaos. Oba zespoły teoretycznie grają thrash metal. Dlaczego teoretycznie? Bo Hirax napierdala aż miło gdy Metallica odwala jakiś cholerny pop metal (bez obrazy dla hair metalowców). Powiem więcej, Metallica ma jednego latynosa a Hirax ma dwóch w tym jednego z zajebistego zespołu Anathemma. Czyli lepszy.
Na scenie widzimy kolesi którzy mimo ogromnego doświadczenia na scenie, wciąż czerpią radość i zabawę z grania tej muzyki. Katon de Pena nie zgrywa gwiazdy (chociaż mógłby), jest niesamowicie świetnym gościem który nawet po koncercie wychodzi do fanów i z nimi gada. A to co się działa podczas koncertów to istne złoto. Z wielką nadzieją czekam na to iż spełnią obietnicę i pojawią się kolejny raz w naszym pięknym kraju.
Setlista zawierała 16 hiciorów z całego okresu działalności zespołu:
1.Hellion Rising
2.Blind Faith
3.Drill into the Brain
4.Warlords Command
5.The Plague
6.Black Smoke
7.Faster Than Death
8.Lightning Thunder
9.Hate, Fear and Power
10.Drowned Bodies
11.Hostile Territory
12.Destroy
13.Criminal Punishment
14.Broken Neck
15.El diablo negro
16.Bombs of Death






Po wszystkich metalowych ekscesach tego wieczoru, przyszedł czas na teutoński wpierdol od zespołu Exumer. Na początek może słówko tego czym się różni hamburgerowy thrash od teutońskiego wpierdolu.  Otóż thrash metal z jułesej jest muzyką dla młodzieży jeżdżącej na deskorolce, ubierającej jeansową katanę i czapkę z daszkiem, która między buntem przeciw systemowi pożera kolejnego burgera, przegryza frytkami i zapija hektolitrami coca coli. Ma być cool, man. Zaś teutoński wpierdol to brud, smród i totalne zniszczenie. Dokładnie to z czym sobie wyobrażamy słowo thrash metal i dokładnie to dostałem od Exumera. Byłem bardzo rad z tego. Niesamowite przeżycie. Cytując osła ze Shreka "Ja chcę jeszcze raz!"
Setlista zawierała 15 sztosów, które przedstawiały się następująco:
1.Intro
2.The Raging Tides
3.Brand of Evil
4.Journey to Oblivion
5.The Weakest Limb
6.Hostile Defiance
7.Catatonic 
8.Fallen Saint
9.Raptor
10.Vermin of the Sky
11.Dust Eater
12.Xiron Darkstar
13.Dark Reflections
14.Fire & Damnation 
15.Possessed by Fire

Oprócz zespołu Lark i tego że po koncercie zmoczyła mnie ulewa. To oceniam bardzo pozytywnie. Cerebral Invasion rozgrzał do czerwoności, Hirax zrobił niesamowite show i pokazał jak powinien wyglądać klasyk amerykańskiego thrash metalu, Exumer dał pokaz siły i brudu tej muzyki. Bawiłem się wybornie i wyczekuje kolejnego gigu na który się wybieram czyli X edycja festiwalu Niech cisza milczy.